ARTYKUŁ GOŚCINNY

Co sprawia, że napięcie wraca? Moja droga do większego spokoju.

Wróć do artykułów gości

Przez długi czas funkcjonowałam na wysokich obrotach. Dużo analizowałam, martwiłam się na zapas albo wracałam myślami do tego, co już było. Z zewnątrz wszystko mogło wyglądać normalnie, ale moje ciało wyraźnie pokazywało, że coś jest nie tak. Zaciskałam szczękę, miałam spięty kark i barki, a nawet podczas odpoczynku trudno mi było naprawdę poczuć spokój.

To skłoniło mnie do szukania odpowiedzi na pytanie: dlaczego tak się dzieje?

Dziś wiem, że przyczyna nie zawsze leży tylko w nadmiarze obowiązków, pośpiechu czy braku czasu. Duże znaczenie ma również to, co dzieje się w naszych głowach. Czasem nadmiernie martwimy się tym, co może się wydarzyć, albo wyobrażamy sobie scenariusze, które budzą w nas niepokój. Choć w danej chwili nic nam nie zagraża, ciało może zareagować tak, jakby musiało przygotować się do trudnej sytuacji, zamiast się wyciszyć.

Dlaczego to napięcie stale powraca?

Najczęściej z dwóch prostych powodów:

Dlatego, gdy napięcie wraca, warto na chwilę się zatrzymać i sprawdzić, co je uruchamia. Czasem sygnał pojawia się najpierw w głowie – w postaci natłoku myśli lub czarnych scenariuszy. Innym razem ciało jako pierwsze daje znać, że potrzebuje uwagi: zaciskasz szczękę, napinasz barki albo zaczynasz oddychać płycej. Im szybciej zauważysz te sygnały, tym skuteczniej możesz zareagować.

Jak ja poradziłam sobie z napięciem?

Z czasem nauczyłam się przede wszystkim zauważać, czego w danym momencie potrzebuję. Kiedy napięcie czuję głównie w ciele, najczęściej wybieram ruch, spacery w lesie, rozciąganie, masaż czy refleksologię. Kiedy natomiast źródłem przeciążenia staje się natłok myśli, zamartwianie się, presja albo spadek pewności siebie, sięgam po narzędzia treningu mentalnego. Zrozumiałam też, że nie zawsze wystarczy rozluźnić mięśnie, jeśli głowa nadal pracuje na wysokich obrotach. I odwrotnie – trudno poczuć spokój, kiedy ciało wciąż pozostaje w napięciu.

Te dwa kierunki naturalnie spotkały się również w mojej pracy z drugim człowiekiem. W pracy manualnej wykorzystuję m.in. refleksologię, Kobido oraz mój autorski masaż twarzy NeuroFace, koncentrując się na rozluźnianiu napięć i wyciszeniu układu nerwowego. Podczas sesji treningu mentalnego pomagam uporządkować wewnętrzny świat – skupiam się na budowaniu wspierającego sposobu myślenia, skutecznej reakcji na stres oraz wzmacnianiu pewności siebie.

Choć oba podejścia mogą się uzupełniać, nie każdy potrzebuje ich jednocześnie. Czasem wystarczy ruch, więcej odpoczynku albo spacer – najlepiej w lesie. Innym razem warto przyjrzeć się myślom, które stale uruchamiają napięcie od nowa.

„Praca z Twoim Umysłem i Ciałem” – ta nazwa nie powstała przypadkiem. Jest podsumowaniem drogi, którą najpierw sama przeszłam i która dziś stanowi podstawę mojej pracy z drugim człowiekiem.