„Podziel się, bądź miła/y, zgódź się, nie przeszkadzaj…” Słyszałaś/eś to kiedyś? Czy któreś z tych uwag towarzyszyły Ci w okresie dzieciństwa? Jeśli tak, to nie tylko Tobie. Model wychowawczy jakiego wielu z nas doświadczyło w domu, kształtował „dobre”, posłuszne dzieci, bez głosu sprzeciwu. Jednak te dzieci kiedyś musiały dorosnąć i wejść w prawdziwe życie. Takie, gdzie czasem jedna decyzja wymaga zmiany zasad, jakimi do tej pory się kierowaliśmy lub jakie kierowały nami.
Nie tacy sami
Ludzie są inni niż my. Zaczynamy to sobie uświadamiać zazwyczaj na etapie tzw. „wczesnej dorosłości”, czyli po 20. roku życia. Studia, pierwsza praca, poważny związek, pierwsze dorosłe role… Wśród ludzi z innych środowisk i z innym patrzeniem na świat. Chcąc nie chcąc, tworzymy z tymi ludźmi relacje, a one wymagają od nas komunikacji. Nie da się nie komunikować, bo nawet gdy milczymy, to ciało mówi poprzez mimikę, gesty, spojrzenie… W każdej chwili decydujemy dokąd nas ta komunikacja zaprowadzi - do porozumienia, czy do konfliktu. I tu pojawiają się najważniejsze kompetencje w komunikacji interpersonalnej: empatia i asertywność.
Jak mówić a jak słuchać?
Kiedy mówimy „Zgadzam się z Tobą” to często myślimy, że to świadczy o empatii. Otóż niekoniecznie. Często mylnie pojmowana przez nas empatia kojarzy nam się z całkowitą aprobatą świata drugiego człowieka. Próbujemy utożsamić się z jego przeżyciami, przekonaniami, potrzebami i reagować na nie pomocną dłonią w najszerszym możliwym wymiarze. A to nie tędy droga. Empatia to próba takiego zrozumienia drugiej osoby w jej niepowtarzalnej historii, że jesteśmy w stanie wczuć się w subiektywny świat jej myśli, przeżyć i pragnień. TU i TERAZ dajemy jej odczuć, że jest przez nas słyszana i akceptowana. Jednocześnie musimy zdawać sobie sprawę z tego, że każdy z nas inaczej interpretuje rzeczywistość oraz wypowiadane słowa, czy gesty. Warunkiem dojrzałej empatii jest przyznawanie prawa drugiej osobie do odmiennego niż nasz sposobu rozumienia i przeżywania. Czy brak fizycznej, namacalnej pomocy drugiemu człowiekowi to nadal empatia? Tak, jeśli tylko nosi znamiona szczerej, głębokiej próby zrozumienia tego, z czym do nas przyszedł. Pomoc zazwyczaj rozumiemy jako chęć przyczynienia się do poprawy obecnej sytuacji drugiej osoby, choćby w niewielkim obszarze. Tylko czy ta osoba chce tej zmiany? Czy ta pomoc jest poprzedzona prośbą? Czy mieści się ona w zakresie naszych możliwości? Czy ta pomoc pozwala nam zachować wysokie poczucie własnej wartości? Jeśli na któreś z tych pytań odpowiedź brzmi „nie”, to jedno jest pewne- naruszamy równowagę. Komuś dajemy większe prawo, większe przyzwolenie, większy szacunek… a komuś je odbieramy. Pytanie- komu?
Ludzie się nie domyślą
Chłodna/y – a może rozważnie dysponuje swoimi zasobami takimi jak czas i zaangażowanie?
Zawsze stawia na swoim – a może zna swoje granice i nie pozwala ich przekraczać?
Myśli tylko o sobie – a może wie, co jej/mu służy i dąży do realizacji własnych potrzeb?
Czy to normalne, że chcemy, aby ludzie traktowali nas z szacunkiem? Tak, bo to przecież naturalne prawo każdego człowieka. A czy to normalne, że nie reagujemy gdy tego szacunku brak? Tu nasuwa mi się tylko jedno wytłumaczenie – nie wiemy, co jest dla nas ważne, albo czegoś się boimy. Jeśli wiesz w co wierzysz, jeśli wiesz jakie masz przekonania o życiu i sobie, jeśli wiesz, co w ludziach cenisz i jakie relacje chcesz z nimi budować to dlaczego masz milczeć? Wyrażanie własnych myśli, przekonań i oczekiwań w sposób akceptowany społecznie, taki gdzie ja mam do tego prawo i daję je innym, to właśnie asertywność. Więc skoro wiesz, co dla Ciebie ważne i potrafisz o tym mówić, to czego się boisz…? Czego się boisz skoro jesteś tak długo w miejscu/ sytuacji/ relacji, gdzie podważane jest to, co dla Ciebie ważne? Co jeszcze musi się stać, abyś zrozumiał/a, że tracisz to, co Cię buduje, jakkolwiek tego nie nazwiesz: fundament, core, poczucie wartości, godności... Za chwilowy spokój, nadzieję i złudzenie poprawy, płacimy żalem, frustracją i rozczarowaniem. Jedni za miesiąc, inni za rok. Asertywność to ZGODA na Twoje zdrowie psychiczne i fizyczne, zgoda na Twoją autentyczność, zgoda na realizację rzeczy ważnych dla Ciebie. Najpierw daj sobie zgodę, a wtedy sprzeciw nie będzie lękiem. Tak bardzo boimy się, że przez asertywność stracimy relacje, a w ogóle nie boimy się, że stracimy siebie…
Słuchaj z empatią, mów asertywnie. Nie wykluczaj, łącz.
